Leśne jeziorka Mazurskiego Parku Krajobrazowego

SPIS TREŚCI

 

 

ARTYKUŁ

 

 

Małe jest ciekawe, czyli opowieść o sucharkach

Najpierw w oczy rzuca się kolor. Woda w małym, śródleśnym oczku jest ciemna, buro-brązowa. Zupełnie inna niż niebieskawa woda Wigier. Dziwnie wygląda również brzeg. Nie ma tu ani piaszczystej plaży, ani stromej skarpy i przeglądających się w wodzie sosen. Granicę z lądem wyznacza coś w rodzaju zielonego trawnika, który łagodnie spływa do wody. Czasami od całości odrywa się jakaś kępa i dryfuje samotnie na środku jeziora. Jeżeli jest właśnie późna wiosna, to zadziwi się również nasz nos - w powietrzu unosi się zapach, który zawsze kojarzył się nam z szafą babci. Całość jest na tyle zagadkowa, że warto przystanąć na chwilę i spróbować wyjaśnić te tajemnice.

Wszystkiemu winna jest woda i las. Ponieważ jeziorka pozbawione są odpływu, to, co z drzew trafi do wody, jest w niej gromadzone. Z obumierających roślin wydziela się duża ilość kwasów i siarkowodoru. Woda nabiera ciemnej barwy, a życie w zakwaszonym środowisku staje się niemożliwie dla wielu gatunków roślin i zwierząt. Inne jednak przystosowują się do nowych warunków - spotkać tu można na przykład ślimaki nudystów. Brak wapnia w wodzie nie pozwala im na zbudowanie skorupek. Kwaśna woda nie przeszkadza również wielu gatunkom roślin bagiennych. To właśnie one budują przybrzeżny „dywanik”, który fachowo nazywamy „płem”. Zbudowany jest głównie z nasyconych wodą mchów. Lepiej na niego nie wchodzić: z pozoru wygląda stabilnie, ale ugina się mocno nawet pod lekką osobą. A nasze jeziorka, chociaż niewielkie, mogą być głębokie nawet na kilkanaście metrów. Oprócz mchów na ple spotkać możemy także egzotycznych gości: czermień błotną i modrzewicę północną.

Jej różowe kwiatki zwabiają zawsze tłumy owadów. Łakomczuchy muszą jednak uważać, żeby przez pomyłkę nie trafić w paszczę jednej z żarłocznych rosiczek. Jako jedne z niewielu roślin niedobory azotu wyrównują one mięsną dietą. Skąd jednak pochodzi wspomniany wcześniej charakterystyczny zapach? Na zielonym tle wyraźnie wyróżniają się kępy białych kwiatów. Tak kwitnie bagno zwyczajne. Chociaż chronione, często bywa sprzedawane jako skuteczny środek na mole. Opadły z kwiatów pyłek jest trujący nie tylko dla tych szkodników. Mimo, że na ple rosną drobne krzaki jagód, lepiej ich nie próbować. Swoja nazwę „pijanice” zawdzięczają nie zawsze miłym efektom, jakie przynosi zjedzenie dużej ilości. Przyczyna takiego działania tkwi jednak nie w samych owocach, a właśnie w pyłku bagna, który osadza się na okolicznych krzaczkach i podtruwa ewentualnych smakoszy.

Wszyscy domyślili się już na pewno, że tytułowe „sucharki” to nazwa specyficznego typu jeziorek, o których mowa. Jeziorka, nawet najdziwniejsze, są jednak zawsze mokre. Skąd więc nazwa? Rozejrzyjmy się uważnie. Czasami na środku tafli zobaczyć można pływającą wysepkę z tkwiącym na niej kikutem drzewa. Również obserwując brzeg łatwo zauważyć, że niektóre z drzew są suche. Dzieje się tak dlatego, że wyrosły na kożuchu pła. Kiedy były młode, ich korzenie czerpały wodę z gąbki mchów. Kiedy jednak przebiły pło, natrafiły na znajdującą się pod nim warstwę siarkowodoru i uschły. Właśnie ta „zabójcza” właściwość śródleśnych jeziorek wyjaśnia ich nazwę.

Kiedy odkrywszy głównie tajemnice sucharków wrócimy nad „normalne” jezioro i w błękitnej wodzie zmyjemy z siebie zapach bagna, trudno będzie uwierzyć, że tuż obok, w leśnej głuszy, znajduje się zupełnie inny świat. Może trzeba będzie wybrać się tam ponownie?



Tekst: Sylwia Gula

 

 

 

 

 

 

 

Nad jeziorkami w Puszczy Piskiej przechodzi kilka oznakowanych tras:

Niebieski szlak pieszy im. Melchiora Wańkowicza

Żółty Szlak pieszy im. Karola Małłka

Ścieżka przyrodnicza Krutyń - Zgon

Ścieżka przyrodnicza Rezerwat Zakręt

 

 

facebook
pinterest