Historia mrągowskich koszar

Data dodania: 2012.10.08 08:36

W czterech kolejnych artykułach znajdziecie Państwo relacje osób odbywających służbę wojskową oraz policyjną na terenie koszar wojskowych w Mrągowie (dawnym Sensburgu) przed 1945 rokiem. Artykuły tłumaczone są nie dosłownie, a w ten sposób by zaciekawić polskiego czytelnika. Niektóre fragmenty oryginalnych tekstów nie zostały więc włączone do przetłumaczonego tekstu.

Artykuły dotyczyć będą 3 etapów funkcjonowania koszar wojskowych w przedwojennym Mrągowie:
1) I Mazurski Regiment Piechoty 146 oraz później II Warmiński Regiment Piechoty 151 z I i III Batalionu
2) Szkoła Policyjna
3) I Batalion I Regimentu (von der Marwitza’a) 11 Dywizji Piechoty.

Artykuły nie opisują historii koszar wojskowych, lecz jednostek tam stacjonujących. Można z tych relacji uzyskać jednak informacje o przeznaczeniu niektórych budynków i wielu innych ciekawostek.

Poniższy artykuł jest wolnym tłumaczeniem wspomnień Fritza Naojoksa, które ukazały się w 35 numerze „Sensburger Heimatbrief” z roku 1990, str. 59 - 65.

Zapraszamy do lektury pierwszego artykułu!


Wspomnienia o Szkole Policyjnej w Mrągowie
W roku 1927 starałem się dostać do policji. Chciałem ze służbą związać moje życie zawodowe.
W tamtym czasie, podczas kryzysu, perspektywy znalezienia dobrej pracy były słabe. Dlatego też chętnych do pracy w policji, ale też w wojsku (Reichswehry) było mnóstwo. Ponieważ po I wojnie światowej, decyzją Aliantów, zredukowano liczbę żołnierzy do  100 tys., wojsko nie mogło narzekać na brak chętnych.

Z tego też powodu wymagania (sportowe, wykształcenie) były postawione bardzo wysoko. Dla dwóch prowincji pruskich , czyli wschodnich i zachodnich, ustalono liczbę wolnych etatów  w policji tylko na 3 tys. miejsc.

Szkoła Policyjna w Mrągowie – moje zawodowe początki
Pamiętam, że za moich czasów teren koszar podzielony był na dwa obszary: „Zachód” i „Wschód”, który to był nowszą częścią kompleksu. Te dwa obszary były przedzielone ulicą (obecnie ul. Wojska Polskiego). Ta informacja jest konieczna by zrozumieć moją relację, która będzie się odnosiła do część zachodniej (czyli tej gdzie obecnie mieści się boisko Orlik - przyp. tłumacza)

Jako dumny aspirant zameldowałem się 1 października 1928 roku w szkole policyjnej. Szkołą kierował wtedy nadporucznik policji Büttner.

Szkoła policji składała się z pięciu sekcji oraz oddziału dla rekrutów chcących zostać wachmistrzami. Za moich czasów dodatkową,  szóstą gościnną sekcją był oddział szkoły policyjnej z Frankenstein (Ząbkowice Śląskie), który to z braku wystarczającego miejsca u siebie, przeniesiono do Mrągowa.

Wraz z zameldowaniem się na portierni, rozpoczął się dla mnie nowy rozdział życia.

Ośmiu rekrutów spało w jednym pokoju, a dwa pokoje tworzyły drużynę pod kierownictwem wachmistrza. W każdym pokoju wybierano także „Najstarszego”. Wyboru dokonywał kierownik sekcji wraz ze swoim personelem.

Plan zajęć
Wymagania były ogromne, ale w tamtych czasach było to normalne.
5.45 pobudka
6.00 Poranny sport, oczywiście bez górnego nakrycia. Podczas zimy 1928/29 biegaliśmy tak przy temperaturze około – 30˚C! Gdy tylko wachmistrz stwierdzał, że wcale nie jest – 32 czy – 33 ˚C, a tylko - 28 ˚C zaczynaliśmy biec. Zazwyczaj musieliśmy zaliczyć jakiś określony odcinek, przy czym 3 czy 4 km nie były wcale rzadkością. Po biegu następował spacer po dziedzińcu, podczas którego przeprowadzane był ćwiczenia oddechowe. W zimę następował jeszcze rytuał nacierania się wzajemnie śniegiem.
7.30 Ścielenie łóżek oraz „przemycie się”, oczywiście w zimnej wodzie, następnie przerwa na kawę.
8.00 Ćwiczenia musztry lub strzelania
10.00 Zajęcia edukacyjne
12.05 Obiad. Uniform bez zarzutu i czyste dłonie były rzeczą oczywistą.
Obiad jedliśmy wszyscy razem. Można było zacząć dopiero gdy wszystkie posiłki zostały wydane i „Najstarszy” przy stole na to zezwolił. Obowiązywał zakaz palenia.
Wstać można było od stołu, gdy wszyscy zjedli, a „Najstarszy” dał znak.
14.00 Zajęcia popołudniowe - sportowe lub policyjne, apele.
Zajęcia w szkole, przerwa na czyszczenie lub naprawianie ubrań.

Zakończenie szkoły
Wykształcenie w Szkole Policyjnej trwało rok i kończyło się egzaminem. Jeżeli okazało się, że rekrut do tego czasu ma zaległe przedmioty, był zwalniany beż żadnej odprawy.

Po zdanym egzaminie końcowym wstępowało się do policji jako wachmistrz. Następowało przeniesienie do pracy do jakiegoś miasta wschodniopruskiego.

Dalsze szkolenia w Szkole Policyjnej
W Szkole Policyjnej rekruci i przyszli urzędnicy mogli uzyskać ogólne wykształcenie i wiedzę ze specjalistycznych dziedzin, jak np. różne kierunki prawa czy wykształcenie polityczne. 

Dalsze szkolenie trwało cztery lata i kończyło się egzaminem. Dopiero po zaliczonym egzaminie można było starać się na kurs nad-wachmistrza. Dopiero to stawało się przepustką do dożywotniego stanowiska w policji. Egzamin był także wymagany, by po 12- letniej służbie przejść do służby cywilnej jako urzędnik.

Kto nie zdał egzaminu na nad-wachmistrza  za pierwszym razem, mógł się starać po raz drugi. Jeżeli to się nie udało, to jako niezdolny do dalszej służby, po 7 latach następowało zwolnienie z odprawą 1 500 marek odszkodowania.

Ciekawy aspekt zajęć w Szkole Policyjnej
Pokoje koszarowe mogły być ogrzewane tylko dzięki piecom kaflowym. Te jednak musiały być przy każdej kontroli pokoju czyste.  Ze względów bezpieczeństwa, ponowne rozpalenie na noc nie było możliwe. Dlatego też często, po porannej zaprawie, przychodziliśmy do zimnych i nieprzyjemnych pokoi.

W naszej część koszar, czyli zachodnich, toalety były w specjalnym oddzielnym budynku. Toalety były bez spłukiwania wody. Było to po prostu nieogrzewane wychodki, które było oddalone o około 50 merów od naszego budynku mieszkalnego.  Podczas mroźnej zimy 1928/29 dojście do tych toalet nie było przyjemnością.

Codziennego prysznica oczywiście nie było, byłby to niepotrzebny luksus. Prysznic był tylko w soboty. Ponieważ budynek z prysznicami znajdował się we wschodniej części koszar, musieliśmy przechodzić przez ulicę (obecnie Wojska Polskiego). Prysznice nie posiadały jakiejkolwiek regulacji. Sterowanie prysznicami znajdowało się poza pomieszczeniem, a sterował tym wachmistrz. Przydział wody był skromny, także jeśli chodzi o ciepłą wodę. Każdy musiał się więc myć szybko, zazwyczaj w zimnej wodzie. Nie było to zbyt przyjemne, ale wspaniale hartowało ciało!

Zarówno po stronie zachodniej jak i wschodniej, przy jadalni, znajdowała się kantyna wojskowa. Przypominała ona raczej mały sklepik z różnościami. Można było kupić wszystko: od sznurka przez guziki do spodni, pocztówki, papeterie itd.

Żołd nie był zbyt wysoki. Nie wystarczało to na codzienne zakupy. Zresztą byliśmy codziennie tak zmęczeni, że nie chciało się robić zakupów.

Duży nacisk kładziono na zajęcia sportowe. Na zmianę uprawialiśmy gimnastykę i lekkoatletykę, ale także boks.

Jednym z najbardziej znanych sportowców, którzy służyli w Mrągowie był Erwin Blask, srebrny medalista w rzucie młotem na olimpiadzie w Berlinie w 1936 roku.

Posłowie
Kapitan pruskiej policji Adolf Wolf, późniejszy major generał, przybył do Mrągowa 1 sierpnia 1934 roku z Poczdamu. Wtedy to Szkoła Policyjna stała się częścią IV Batalionu Edukacyjnego (Ausbildungsbatallion) 11 Regimentu Policyjnego w Obszarze I (Wehrkreis I). Objął on tam dowództwo 4 kompani broni maszynowych (MG) i zastępował dowódcę szkoły.

Po ogłoszeniu w dniu 15 marca 1935 roku demilitaryzacji zastąpiono 4 kompanię w Mrągowie I Batalionem Piechoty 44 Regimentu.

 

facebook
pinterest