Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze starej pruskiej ziemi nie deptała okuta w żelazo stopa Krzyżaka, nad pięknym jeziorem w drewnianej chacie, mieszkało młode małżeństwo. Czos, bo tak na imię miał mężczyzna, zajmował się łowieniem ryb i raków, a jego żona Jesiona, gospodarzyła w domu i zagrodzie.

Pewnego dnia, gdy Czos łowił ryby na jeziorze, w sieci wpadł mały jesiotr, potomek króla ryb. Król ryb, bardzo rozzłoszczony, poprosił, aby Perkun (staropruskie bóstwo) sprowadził burzę na jezioro. A gdy to się stało, wielka fala przewróciła łódź rybaka i wszystkie złowione przez niego ryby odzyskały wolność. Rybak Czos utopił się jednak. Długo czekała Jesiona na powrót męża. Domyśliła się wkrótce, co się stało i tak długo płakała, że Perkunowi żal się zrobiło dziewczyny i po kilku dniach zamienił Jesionę w drzewo. Jezioro natomiast nazywane jest Czosem od imienia rybaka.

Itak stoi Jesiona do dnia dzisiejszego nad jeziorem, płacze z tęsknoty za swoim mężem i szumi listowiem. Linia brzegowa jeziora z czasem odsunęła się tak bardzo, że obecnie drzewo rośnie w pewnej odległości od jeziora. Gdy spojrzysz na drzewo, od razu poznasz w nim zaklętą Jesionę, gdyż kobiece piersi widoczne są nawet dzisiaj. Jesion ten stoi w pobliżu kortów tenisowych przy promenadzie.

Na podstawie opowieści Pana Bogdana Kuriaty

 

UWAGA - Niestety już nie można podziwiać Jesiony, ponieważ została ścięta.