Andrzej Alicki - Moje wspomnienia z Mrągowa, cz. VI
Andrzej Alicki - Moje wspomnienia z Mrągowa, cz. VI

Kontynuujemy akcję z poprzednich lat i zbieramy powojenne zdjęcia oraz historie związane z Mrągowem. Pan Andrzej Alicki zgodził się podzielić z nami wspomnieniami ze swojego dzieciństwa i młodości spędzonej w Mrągowie. Przyjemnej lektury.

 

"Podobnie jak większość nauczycieli poszczególnych przedmiotów w Jedenastolatce, Pani Profesor Zenona Domagalska uczyła nas geografii zarówno w podstawówce, jak i w liceum. Kolejna barwna Postać w naszej szkole. W czasie przerw lubiła wdawać się w pogawędki z uczniami, z trudem ukrywała śmiech, gdy stwarzaliśmy jakieś humorystyczne sytuacje. Szefowała szkolnym hufcom pracy. W jednym turnusie wziąłem udział, w PGR Czaszkowo. Chciałem wziąć udział rok wcześniej, ale spotkany po drodze Kolega Marek Jarzewski zabrał mi plecak i zaniósł z powrotem do domu. Byłem Mu potrzebny w wypadach fotograficznych i wywoływaniu zdjęć w Jego ciemni, czyli sypialni. Musiałem się podporządkować Jego decyzji, bo był synem inspektora oświaty w powiecie mrągowskim.
W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować Markowi. To On zaraził mnie przewlekłą chorobą fotograficzną, na którą cierpię do dzisiaj. A nawet nasila się ona z wiekiem i dziś to podstawowe moje zajęcie. Wszystkie nagrody i wyróżnienia w konkursach fotograficznych dedykuję Markowi. Mieszkaliśmy po przeciwnych stronach ul. Olsztyńskiej i często do połowy nocy wywoływaliśmy zdjęcia. To Marek pożyczył mi swój mieszkowy aparat, bo nie było mnie stać na własny. To Marek skonstruował powiększalnik z obiektywem od Druha mocowanym przy pomocy spinacza biurowego. Za kuwety służyły nam talerze z serwisu domowego Państwa Jarzewskich.
 
Chemia to było odrębne królestwo Profesora Czesława Morka. Trochę mi wstyd, że byłem zaliczany do tzw. ciemnej masy, którą Profesor Morek szerokim gestem wskazywał w bogato wyposażonej pracowni, która przypominała salę wykładową na jakiejś uczelni. Na jej końcu, na najwyższym podium znajdowały się oszklone wyciągi do ćwiczeń chemicznych. Charakteryzowały się znaczną akustyką i co jakiś czas podczas lekcji słychać było głośne obraźliwe dla Pana Profesora okrzyki. Złośliwi chłopcy wykryli wyloty wentylacji i z góry wyżywali się za dwóje z chemii. Jedynek wtedy nie było.
 
Przedmiot dziś nazywany edukacją dla bezpieczeństwa za moich szkolnych lat nosił nazwę „przysposobienie wojskowe”. W tej dziedzinie pracowało w mrągowskim LO dwoje nauczycieli. Oboje mnie uczyli. W pierwszych klasach liceum trafiłem pod kuratelę Pani Profesor Krystyny Brzozowskiej. Z obowiązku służbowego grała rolę surowego dowódcy. Po wyrazie twarzy poznawałem Jej dobre serce, które ujawniła w całej pełni, kierując mnie na wakacyjny obóz przysposobienia wojskowego w Szczytnie. Razem z Mańkiem Więckowskim. Spędziliśmy tam trudny, ale i piękny czas urozmaicony spotkaniami z ciekawymi ludźmi. Ze Szczytna pochodzili Krzysztof Klenczon i Edward Hulewicz. Pośpiewali nam trochę.
 
Po powrocie z obozu w Szczytnie nasze lekcje z przysposobienia wojskowego przejął Pan Profesor Henryk Czerwiński. Był jednocześnie kierownikiem szkolnego Internatu przy ul. Wolności. Nie wiem, czemu przydzielił mi funkcję szefa klasy. Maniek został moim zastępcą. Dziś Maniek jest pułkownikiem, a ja prostym podporucznikiem. 
 
Profesor Czerwiński spełniał też rolę szkolnego śledczego. Po każdym nieregulaminowym wydarzeniu przesłuchiwał świadków i z racji Jego mazurskiego akcentu nazywaliśmy Go Szwadkiem. Z sympatią. Czuwał także nad organizacją wszelkich wymarszów Szkoły, w tym obowiązkowego wtedy pochodu pierwszomajowego. Na szkolnym placu odbywała się procedura przydziału flag i transparentów. Tylko raz nie udało mi się uniknąć przydziału flagi czerwonej, a nie biało-czerwonej. Po pochodzie, jak prawie wszyscy Koledzy, wykonałem manewr przy dawnej ul. Lenina, który polegał na wyrzuceniu czerwonej flagi w pobliskie krzaki.
 
W latach 50 i 60 ubiegłego wieku nauka religii przebiegała w dwojakiej postaci. Były okresy, że lekcje odbywały się w salce katechetycznej na czwartym piętrze Szkoły. Księża przychodzili na lekcje. Uczył nas między innymi Ksiądz Władysław Dudziak. Przyjeżdżał też swoim mikrusem Ksiądz Tadeusz Kościuszko. W starszych klasach liceum przeniesiono lekcje do sali katechetycznej, która mieściła się w budynku obok kościoła Św. Wojciecha, naprzeciw poczty.
 
Maturę pisemną w dużej sali gimnastycznej wspominam dobrze. W przeddzień poszliśmy z Kolegami pod salę i przez szybę u góry drzwi mogliśmy tylko dostrzec ustawione luźno ławki. Kartki z nazwiskami były zbyt małe."
_______
Zbieramy powojenne zdjęcia i wspomnienia dotyczące Mrągowa
 
Stare, czarno-białe fotografie mają niesamowitą moc przyciągania. Zatrzymują wzrok na dłużej i wywołują uczucie nostalgii. Często lepiej niż kolor pokazują nastrój. Z ciekawością przyglądamy się im, bo przedstawiają świat, którego już nie ma. Jest to swego rodzaju fotograficzny wehikuł czasu, który pozwala nam cofnąć się o kilkadziesiąt lat i przekonać, jak wtedy wyglądało nasze miasto, jak wyglądali mieszkańcy (strój, fryzura) i co robili na co dzień.
 
Przeszukaj domowe archiwa w poszukiwaniu starych zdjęć Mrągowa i pomóż nam zachować historię miasta. 
 
Prosimy o dostarczanie zdjęć, na których poza ludźmi widoczne są elementy architektoniczne miasta. Mile widziane są również wspomnienia dokumentujące życie mieszkańców. Zdjęcia zostaną zeskanowane, a oryginały oddane dla właściciela. 
 
📧 Beata Gida, b.gida@mragowo.um.gov.pl
👣 Referat Promocji i Rozwoju, Urząd Miejski w Mrągowie, ul. Królewiecka 60A