Wrodzinnych kronikach mieszkańców Pałacu zachowały się zapisy o tragicznych i pięknych  miłościach. Pierwszy z nich głosi, iż bardzo dawno temu do pałacu dotarł ranny oficer. Został przyjęty pod gościnny dach, a szczególną opiekę nad nim sprawowała córka właściciela. Na opiekę nad rannym poświęcała cały swój wolny czas  zakochując się w nim bez pamięci. Oficer nie odrzucił tego uczucia. W wyniku romansu panna powiła dziecko, a on wyjechał przedkładając nad miłość zgiełk wojenny. Panna z żalu i rozpaczy rzuciła się z pałacowego okna  na schody. Od tego czasu widnieje na nich wykute w kamiennym stopniu jej serce.

Zkolei zamurowane od wschodniej strony okno, to finał romantycznej miłości. Młoda niewiasta, mieszkająca w pałacu, obdarzyła swoim uczuciem mężczyznę ze zwaśnionego rodu. Siłą rzeczy nie mógł się on podobać ojcu owej panny. Ten ostatni nie pozwalał, by młodzi ludzie się spotykali, a o ślubie w ogóle nie chciał słuchać. Miłość jednak była tak wielka, że pokonywała wszelkie przeszkody. Nocą, kiedy wszyscy mieszkańcy  pałacu spali, dziewczyna wyskoczyła przez okno wprost w ramiona ukochanego. Odjechali w siną dal konno, prowadzeni światłem księżyca. Ojciec, odkrywszy co się stało, wyrzekł się córki, a okno, którym uciekła,  kazał zamurować.

Pałac ma też grono własnych duchów i zjaw. Od Krzyżaka chodzącego nocą po schodach na poddasze z psem bez głowy, innego Krzyżaka,  którego oblicze można zobaczyć w studni stojącej przy dębie, po czarną damę spacerującą nocą po hall-u wejściowym i wreszcie czarną karocę zaprzężoną w cztery kare konie bez woźnicy na koźle podjeżdżającą nocą na podjazd.


Więcej informacji o Pałacu w Nakomiadach na stronie
www.nakomiady.pl